Nawet nie wiedziałam, że potrafię :) Tzn. dawno temu w szkole rysowałam ołówkiem, akwarelami trochę, ale nigdy na płótnie nie próbowałam. A tu nagle będąc w ciąży dostałam jakiegoś natchnienia, że muszę spróbować! Oczywiście obrazek jest odtwórczy, inspiracje znalazłam na pintereście. Jeszcze trochę potrenuję i może przyjdzie mi do głowy jakiś własny pomysł na obraz. A pomysły zazwyczaj przychodzą mi znienacka :) Wam też? A tutaj poszczególne etapy pracy:
Pamiętam, że malowałam go nieprzerwanie jakieś 7 godzin... Mój mąż jak widział to moje natchnienie i ślęczenie nad stołem - sprezentował mi sztalugę :) W następnym poście pokażę co jeszcze zmalowałam. Tak bym chciała coś namalować, tylko na to trzeba mieć sporo czasu, którego mam teraz jak na raty (kiedy moja córeczka sobie ucina drzemki). A teraz szczerze co myślicie o malowanych obrazach i czy coś ze mnie będzie w tym temacie? :) Osobiście jestem zadowolona, tylko ruchy mam trochę koślawe... na pewno wymaga to wielu ćwiczeń :) Dziękuję, za każdy Wasz komentarz i ściskam mocno!





